Ciągu dalszego historii miłosnej w 2014 roku nie było. Ale i co z tego, to był kolejny rok tęsknoty, kolejny rok bólu. Zakochałem się w niewłaściwej osobie i nie potrafię się odkochać. Niby pojawiły się rozmowy, pojawił się jakiś tam kontakt, ale już nie namacalny. Z drugiej strony rok 2014 był dla mnie jakimś cholernym okresem marnotrawstwa czasu. Już zostawiając sprawy sercowe, a których nic się nie dzieje, oprócz tęsknoty. Pojawił się nowy problem, otóż skończyłem szkołę, i co? I nic. Co z tego, że mam mgr, jak nie mam doświadczenia. U mojego kuzyna jest na odwrót, co z tego, że ma doświadczenie, jak nie ma mgr. Chwilę porobiłem za 5zł na godzinę, a potem pozostałem bezrobotnym, bezskutecznie szukającym pracy. Znów źle. Kolejny ciekawy wątek - straciłem przyjaciela, który nigdy nim nie był. W jednym smsie postanowił zakończyć 10-letnią znajomość. Ale to jakoś mnie nie boli, tylko troszkę dziwi. Ale jak widać, po czasie się okazuję kim są dla mnie ludzie.
To nie był dobry rok, znów był zły. Gorszy od poprzedniego, tylko się tułam bez celu, nie wiem co mam z sobą robić, albo mam zbyt dużo czasu, albo nie mam go wcale. Finansowo jest źle, na prawdę źle, jeszcze to co się w domu dzieje. Ilość nieszczęść mnie przerasta.