Nie będzie martwej ciszy
Nie będzie żyletek
Nie będzie krwi
Nie będzie zemsty
Nie będzie pokuty
Ani zadośćuczynienia
Przychodzisz codziennie
Dziobiesz językami ciało
Z każdą chwilą mnożysz się i penetrujesz swojego nosiciela
Niczym zaraza ludzka.
Powoli i skutecznie przenikasz przez skórę
do mięśni, wciskasz się w żyły
i krążysz po organizmie,
bezlitośnie drążąc duszę.
Niepokonana, chwalebna,
Pani, rządź światem
Wisisz nade mną
Czuję, że nasz czas nadejdzie
że dokonamy spełnienia.
W rozkoszy upodlisz wieżę moich dni
Wiary nie zabierzesz,
Mnie też nie zabierzesz.
Ja zdecyduję.