poniedziałek, 30 grudnia 2013

Chwała i łaska 2013

Podsumowanie odtworzeń wykonawców z 2013 roku na podstawie Top Ten wygenerowanych na moim profilu na last.fm. Rok 2013 to 268 wykonawców  z 537 w ogóle, czyli mamy 55 nowości. Największa nowość uzyskała 166 odtworzeń, i znalazła się na 58. miejscu podsumowania rocznego, a więc nie będzie niczego nowego w zestawieniu. W zestawieniu pod uwagę zostało wziętych 34.688 utworów, z ponad 38.000 odsłuchanych.

Najważniejsi wykonawcy nienotowani w 2013 roku, ale występujący w latach wcześniejszych: Radiohead, Rise Against, Limp Bizkit, Arcana, AC?DC, the 69 Eyes, Anathema, Bloodbath, Down...

Poza TOP 50: Serj Tankian, Delain, Ozzy Osbourne, We Are the Fallen, Flyleaf na 173, Mudvayne - 163., Pantera - 161., Type O Negative - 154., Rammstein - 145., Tiamat - 141., Behemoth - 139., Vader - 124., Delight - 118., Stone Sour - 115., Foo Fighters - 109., Paradise Lost - 104., Nile - 97., Bullet For My Valentine - 91., Marilyn Manson - 76., Nirvana - 73., Alice in Chains - 67., Slayer - 61., Papa Roach - 68.,Desdemona - 53., Iron Maiden - 52.

Od miejsca 50: Guano Apes - w górę, ReVamp - powrót po roku, Metallica Darzamat Disturbed- w górę, Queens of the Stone Age - powrót, nowa płyta, Atreyu - w górę, Ania Dąbrowska - w górę, nowa płyta, O.N.A. - w górę, Dead Can Dance Cradle of Filth - w dół, Virgin - powrót od 2007 roku, The Offspring w dół, Slipknot - w górę, Tristania - w gore, nowa płyta, Myslovitz - powrót, nowa płyta, Arkona - w górę, koncert, Cult of Luna, powrót, nowa płyta, Hetane - w dół, nowa płyta, Artrosis - w górę.

30. Opeth [248]. - w górę. Powrót, który w zasadzie nie wiem z czego wynika, dużo ich słuchałem w pierwszej połowie roku, bardzo ładnie dołują, są piękni, no i.. smutni.

29. Moonspell [251] - w dół. Niczego nie wydali, grali w Polsce koncerty, nakręcałem sie troszkę, ale pójść, nie poszedłem.

28. The Cure [253] - w górę. Bliskie spotkania z bardzo bogatą dyskografią.

27. Garbage [259]  - w dół. Takie echo roku poprzedniego, plus bogata dyskografia obfitująca w krótkie melodie, łatwo wpadające w ucho.

26. System of a Down [268] - w dół. Spadek bardzo nieznaczny, również był koncert w Polsce, był on dla mnie inspiracja po sięgnięcia po nich, lecz na żywo nie widziałem, nad czym mogę jedynie ubolewać.

25. The Gathering [271] - w dół. Nagrali bardzo atmosferyczny album, bardzo lekki, i wybitnie nie przystępny, usypiający. To już jest nowy TG, taki, który nie koniecznie mnie kręci.

24. Children of Bodom [272] - w górę. Bardzo mocny i ostry album, w sumie nic nowego, ale ciekawe i wciąga. Chyba najbardziej metalowy zespół na tej liście.

23. Godsmack [283] - w górę. Również nie wiem z czego to wynika, miałem na nic bardzo mocną fazę.

22. The Cuts [284] - w górę. Na koncercie nie byłem, mimo, że trasa zapowiedziana, nie szaleję za nimi na tyle by przepłacić, a Strachów nigdy nie lubiłem. Mają fajne, krótkie utwory, dobrze wchodzące. Dobra kapela, polska. Nie wydali niczego nowego.

21. My dying Bride [287] - w dół. Miałem doły, a to jedyna muzyka, która dociera do mnie w takim czasie, ciężar, smutek, rozpacz.

20. Evanescence [317] - w górę. Również nic ciekawego się nie działo, po prostu stęskniłem się, lubię te dźwięki. Otwieraja TOP 20, czyli trzeba mieć było powyżej trzystu by sie tu dostać.

19. Therion [343] - w górę, epicki rozmach. To jest to co mnie pod koniec roku kręciło, a w dodatku byłem na wspaniałym koncercie. Na prawdę jak wcześniej byłem sceptyczny tak teraz zapałałem  miłością.

18. Three Days grace [344] - w górę. Niby mają te trzy płyty na krzyż, niby nic nie wydali, a chodzili za mną, niby emo niby post-grunge, ale to jest takie granie jakie lubię.

17. Pearl Jam [352] - powrót i nigdy tak wysoko. Wydali nową płytę, którą słuchałem tak długo aż ja poznam, niestety misja nieudana, za grosz nie pamiętam, żadnego dźwięku z tego albumu. Więc po co ja nagrali?

16. Moonlight [355] - w dół. Taki powrót do przeszłości, do zespołu, który juz nie istnieje, a który bardzo bym chciał zobaczyć na żywo, chociaż jeden raz.

15. Placebo [388] - w górę. Jest nowa płyta, jest bardzo dobrze, chociaż raczej umiarkowanie, płyta pozytywna, lecz to nei to co było wcześniej.

14. Sirenia [395] - w górę. Wydali nową płytę, lecz ja jak zwykle skupiłem się .na przeszłości, głównie dwóch pierwszych płyt. Najnowsza Sirenia jest w miarę, chociaż wokal mi mało podchodzi.

13. Tarja [400] - w górę. Wydałą nową płytę, z której również średnio cokolwiek pamiętam, a słuchałem dosyć intensywnie, no nic, pozostaje czekać na koncerty.

12. Hey [411] - w górę. Niby bez płyty, ale był koncert, jak zwykle udany, jak zwykle świetny, Kasia urzekałą swoja skromnościa, ale ludzie ją za to kochają.

11. Coma [416] - w górę. No cóż, to samo co powyżej, oraz objawione teksty... Byłem na koncercie, plenerowym rockowym, wpadłem w sam środek młynu, sponiewierali mną, było super! ;p

10. Linkin Park [418] - w dół. Wydali album z remiksami, drugi w karierze, ale to raczej nie on mną tak zamieszał. raczej była to chęć powrotu do przeszłości.

9. Apocalyptica [446] - w górę. Fenomenalna koncertowa nowa płyta, być może będą wersje studyjne, ale nie są potrzebne.Album jest cudny, jak i mój powrót do starszych rzeczy.

8.Nine Inch Nails [456] - w górę. To absolutny rekord, jeśli chodzi o gwoździe. Bogata dyskografia, którą średnio znałem, nowa płyta ma dużo traków, to się tłukło.i nabiło.

7. Lacuna Coil [457] - w górę, chociaż w 2009 było zdecydowanie więcej, lubie Lacunę, mimo, że grają taki spopowiały metal, to jest to miłe i przystępne i moze sie tam gdzieś tłuc w tle.

6. Nightwish [505] - w dół. Przez ostatnie dwa lata również gościli w top ten. Komentarz podobny co do Lacuny, z tym, że ich lubię jakby bardziej, mają bogatszą dyskografię, dobrze grali kiedyć.

5. Within Temptation [625] - w górę. Nie wydali niczego, ale spełniło się jedno z moich marzeń, byłem na ich koncercie, z którego byłem bardzo zadowolony. W tym roku powtórzą, bądź przeskoczą to miejsce, gdyż wydadzą płytę, a koncerty będą dwa, fajnie by było być na którymś.

4. Katatonia [669] - w dół. Również niczego nie wydali, ale miałem w tym roku trochę smutków i doskonale mi współwystępowali. Wyrażali również i moje emocje, uwielbiam, i jeśliby był kiedyś ich koncert to się wybiorę. Marzenie do zrealizowania, tak jak z WT.

3. Deftones [916] - w górę. Na prawdę wynik wspaniały, tylko powód już nie. Deftones gra skrajnie emocjonalną odmianę rocka, te teksty, ten głos, te gitary, ta całą ekspresja, utożsamiałem się z tym przez długi czas, podobnie by krzyczała moja dusza, bardzo podobnie, lecz krzyczała także co innego.

2. Closterkeller [991] - w górę. Od samego początku znajdują się top ten. Były trzy koncerty na których byłem, musiałem się z nie dobrze wkręcić, wszystkie trzy w moim mieście. O dziwo ten ostatni okazał się najciekawszym i najlepszym, czuć, że zespół jakby troszkę odżył, dostał skrzydeł. Ciekawi mnie jego dalsza historia, w przyszłym roku również ich kilka razy zobaczę, albo się przynajmniej postaram.

1. KoRn [2.411] - w górę. Chociaż czy można awansować z miejsca pierwszego? Można rok temu był wynik o tysiąc mniejszy. W tym roku nałożyło się kilka sytuacji, po pierwsze ta opisana przy deftones czy katatonii, po drugie koncert w Polsce, po trzecie nowa płyta. Było niesamowicie dużo okazji do słuchania ich. Jako moja ukochana kapela, przekroczyli ilość dziesięciu tysięcy odtworzeń na moim lascie, i pną sie dalej. Siódmy rok z rzędu na miejscu pierwszym. Nie mogło być inaczej.

piątek, 27 grudnia 2013

Besty lasta - teraz Polska

W Polsce może całej setki też prezentować nie będę, a również najważniejsze wydarzenia.

96. Dido - pani powróciła z the best ofem, który jej jak najbardziej się należy.
77. Riverside - pierwsze Polaki w zestawieniu, płyta wydana wcześnie, bo w styczniu i zawojowała światem.
56. Katatonia - nie sądziłem, że panowie są aż tak popularni u nas.
44. Strachy na Lachy - kolejni Polacy, ale ja nie przepadam.
26. Enej - ten zespół na prawdę odniósł mega sukces, jest popularny nie tylko w mediach ,ale i u zwykłych ludzi, którzy szaleją i szanują tę kapelę.
21. Zeus - polski raper, w zasadzie to ja go nie znam jeszcze
15. Hey - bez płyty, ale co tam, oni zawsze byli popularni
5. Justin Timberlake - słusznie
4. Bon Jovi - to mnie troszkę zaskoczyło
3. Daft Punk - dziwne, że nie na pierwszym.
2. Arctic Monkeys - w Polsce lepiej niż na swiecie, ale owszem sa popularni, ciekawe kiedy jakis koncert, im to by sie przydała cała trasa objazdowa po naszym kraju.
1. Green Day - tak, tego właśnie też nie umiem skomentować.

Chciałem jeszcze zajrzeć na jedną rzecz. Co sie w Polsce działo w metalu?

Od 40. Kalmah - Finowie. 39. Sevendust. 38. Devildriver - nowa płyta. 37. Stratovarius - nowa płyta. 36. Queesnryche. 35. Avantasia. 34. Love and Death - projekt poboczny KoRn'a, jestem dumny. 33. Hypocrisy. 32. Dark Tranquillity. 31. All That Remains. 30. Drowning Pool. 29. Hatebreed. 28. Sodom. 27. Rotting Christ. 26.Voivod. 25. Trivium. 24. Satyricon - nowa płyta, chociaż średnia. 23. Device. 22. Otep - ogień!. 21. Helloween - nowa płyta.

20. Newsted. 19. Soilwork. 18.Rob Zombie. 17. Children of Bodom - jak zwykle w formie. 16. Killswitch Engage. 15. Dream Theater. 14. Volbeat. 13. Stone Sour - part drugi wcześniejszego albumu. 12. Ministry. 11. Pain.

10. Avenged Sevenfold - niby słaba płyta, niby dużo ludzi na nią najeżdża, a jednak słuchają.
9. Bullet For My Valentine - nowa płyta, lecz juz się nie umywa do debiutu.
8. KoRn - oh, mój wspaniały kraj słucha mojego zespołu. Radość!
7. Deftones - jak pisałem wcześniej, nowa płyta rok temu, podziwiam tę populraność.
6. Kreator - ikona thrashu w sile!
5. Hammerfall - nic nie powiem.
4. Five Finger Death Punch - widać, ze popularni również u nas.
3. Black Label Society - średnio znam, chyba to powód do wstydu
2. Black Sabbath - powrót, no i pozamiatali, ulegli tylko...
1. Megadeth - kolejna ikona thrashu.

no i tyle, niedługo moje podsumowanie roku



Best of 2013 [by last.fm]

Last.fm jak co roku zrobił swoje własne podsumowanie, jak zwykle w grudniu, podczas gdy rok wciąż trwa, no ale trudno. Przeanalizuję co tam im wyszło. Oczywiście jest podział na gatunki i na kraje, ale ja wezmę to ogólnie, jest tego setka, nie wszystko znam. A więc...
99. Hurts - że niby porządną płytę wydali, ale mniej przebojową.
97. Black Sabbath - powrót po latach z nową płyta w oryginalnym składzie, płyta bardzo dobra, ale to już nie ten szał co w latach 80.
94. Deftones - płytę wydali rok wcześniej, ale widać, że na tyle dobra, że sie utrzymała.
90. Nine Inch Nails - rozpadło się, miało już nic nie być, aż tu nagle płyta.
78. Bring me the Horizon - fani metalcoreu chyba zaspokojeni.
73. The Knife - zespół wielki, ale kolejna płyta chyba dosyć chłodno przyjęta.
71. Megadeth - to juz kolejna płytą i wysoko, jak na taką odmianę metalu
69. Kings of Leon - brakło rozpędu, szał na panów najwyraźniej się skończył.
67. Fall Out Boy - mimo słabej płyty to zaistnieli, powrócili, mimo, że sie rozpadli. Również na Billboardzie, ich kawałek jako jedyny rockowy tam się pojawił.
66. Five Finger Death Punch - kolejny radosny metalcore
58 Depeche Mode - ikona wciąż mocna.
43. Queens of the Stone Age - według jednych płyta bardzo dobra, według innych słaba, mnie nie porwała.
40. Arcade Fire - szaleństwa poprzedniego albumu nie przebili.
26. Katy Perry - najnowsze dzieło, czy może raczej fast food, nie chwycił.
17. Franz Ferdinand - mimo moim zdaniem trudnego albumu, zdobyli słuchaczy.
15. Miley Cyrus - piosenka z kulą zrobiła swoje, jest jednym z największych przebojów mijającego roku
12. Ke$ha - przeszła tak bezdźwięcznie, tylko jeden singiel, słaba promocja.
9. Lorde - wielki głos, fajne kawałki, tak na spokojnie, bez epatowania gołą dupą i przede wszystkim dobrze.
7. Arctic Monkeys - podobno najbardziej dojrzała płyta w ich karierze, świeciła triumfy na laście przez kilka tygodni, a nawet i do tej pory. Hicior.
5. Rihanna - ona zawsze była w cenie, chociaż diamenty aż takiej furory nie robia jak parasolka czy sado/maso.
4. Justin Timberlake - doskonałą promocja, doskonały album.
3. Bruno Mars - uroczy chłopiec, który juz wczęsniej zdobył serca fanek.
2. Green Day - to mnie szczerze powiem zaskoczyło, 468 tysięcy nowych słuchaczy w tym roku. Nie umiem tego wytłumaczyć, nie rozumiem dlaczego.
1. Daft Punk - moim zdaniem ich płyta jest nudna, ale przeboje są i zadziałały, głównie w pierwszej połowie roku.

wtorek, 24 grudnia 2013

Jestem

jestem pyłem
nicością
odblaskiem minionego krzyku

jestem smakiem, 
zmytym
wsiąkniętym

jestem przemalowaną rosą
w słońcu popołudnia
zgasłą tęczą

popiołem 
po wybuchu supernowej
roku ubiegłego
śmierci czasu

a według ciebie
nie jestem
lecz byłem
i kłamałem

***

a we mnie
ogień się tli
o mocy dużo większej niż była

odstawiona zabawka 
zanosi krwawe łzy

sobota, 7 grudnia 2013

Therion w Studio

Dawno niczego nie pisałem, ale to wydarzenie jest godne uwiecznienia, i to oby jak najwcześniej, oby jak najbardziej na świeżo. Grupa Therion zapowiedziała, że kończy działalność, nagrywa ostatnią płytę i koniec z koncertami. Kolejny zabieg PRowy. Koncerty są i to jak najbardziej. Therion powraca tej zimy objeżdżając największe miasta Europy. Trasa rozpoczyna się w Polsce, a dokładnie w Krakowie, i właśnie tutaj miałem szczęście być. Therion wziął pod swoje skrzydła trzy kapele: Heavenshine - debiutantów, Sound Storm - zespół z dwoma płytami na koncie, oraz już w pewnym sensie ikonę - rosyjską Arkonę.

Heavenshine zaczęli grać przed czasem. Otwarcie bram miało nastąpić o 18, a początek show o 19, ale już kwadrans przed 19 wpuszczono ludzi pod scenę, którzy ze zwinnością starszych pań polujących na miejsca siedzące, roznieśli się po Studiu, by dobrze widzieć, część zaległa pod sceną, a reszta na balkonie. Heavenshine miało umiarkowane przyjecie, wręcz chłodne. Zagrali chyba cztery piosenki, jedna spośród nich nosiła tytuł "Black Aurora". Grają siermiężny gotycki metal, nawalankę perkusji i gitar połączoną z przesłodzonym operowym wokalem. Pani ubranej w piękną białą suknię wtórował klawiszowiec, który silił się na growl, ale nie umiał go z siebie wydobyć.

Sound Storm. Nie minęło pięć minut i na scenę wkroczył drugi support, drastycznie inna odmiana gotyku. Wokal tym razem męski, chropowaty, lecz nie gardłowy, a muzyka iście heavy metalowa. Charyzma wokalisty dała się odczuć w całej sali, podporządkował sobie publikę, dając świetne show i wspaniałą energię, mimo wczesnej pory - porwał tłumy. Set mieli już dłuższy i okazali się być dużo ciekawszym zjawiskiem. Momentami wpadali w manierę Iron Maiden, ale to już moje luźne skojarzenie. Zespół pochodzi z Włoch z Turynu i sądzę, że jeszcze nie raz zawojuje scenę, bo ma ku temu potencjał.

Arkona zespół, który zaskoczył pozytywne, sądziłem, że to będzie takie folkowe pitu-pitu, które przejdzie przez scenę i szybko się o tym zapomni. W jednym tylko miałem rację, przeszli przez scenę, ale jak burza. Wokalistka - Masza to prawdziwy Napoleon w spódnicy, czy może raczej w futrze. Występowała obwieszona lisami, na samym początku wyszła z bębenkiem, na którym zaczęła wybijać rytm. Potem jak wkroczyła reszta zespołu wyzwoliła się niesamowicie pozytywna energia, która biła ze sceny i po stokroć oddawana była w publiki. O dziwo, ta kapela ma w Polsce wielu wiernych fanów, którzy bardzo dobrze znają ich dyskografie, ja się czułem trochę zagubiony, gdyż jedynie ich parę razy przesłuchałem. Ale jest w tym bardzo dużo mocy, publika prawie przez cały czas skakała. Punktem kulminacyjnym było "Stienka ze stienku" utwór opowiadający o tradycji słowiańskich potyczek, gdzie dwa wrogie obozy tworzyły ścianę i bili sie równo w linii, tak też było pod sceną, ludzie się rozstąpili i jak wszedł refren ruszyli na siebie. Zespół jedynie zapowiedział tytuł kawałka, co również sugeruje, że fanom nie trzeba było tłumaczyć o co chodzi. Chyba występ tego zespołu zauroczył mnie najbardziej, przyćmili trochę Theriona, grając bardziej prymitywną i hałaśliwą odmianę metalu, w opozycji do tych wysokich i epickich dźwięków pozostałych kapel.

Therion - zespół, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ikona i twórcy symfonicznego metalu, którzy w swojej dwudziestopięcioletniej historii mieli wiele przepoczwarzeń. Koncert, którego miało nie być, trasa, której miało już nie być i zespół, który miał się skończyć. Na szczęście nic z tego. Therion gra dalej i co najciekawsze dalej też tworzy. Jak sam Christopher przyznał, nie wydali nowej płyty, wiec grali same stare kawałki, natomiast pracują ostro nad nową rock operą, oraz nad DVD, które ujrzy światło dziennie już niebawem. Koncert rozpoczął się przebojem, powstaniem Sodomy i Gomory, później była reszta Vovinu, zagrali płytę w całości. W samym środku setlisty zaczęło trochę wiać nudą, gdyż odgrzebywali kawałki mało znane, oraz jako ciekawostka zagrali utwór, który ma się pojawić na szesnastym studyjnym dziele - "Who's your god", który pojawił sie w secie operowym. "Sirius" został mało dopieszczony, gdyż nie pojawiło się z niego nic.Pod koniec rzeczywiście poszli w nowsze utwory, których ludzie nie znali, ale tuż przed zejściem ze sceny pojawił się "Asgard", który po sekundzie przerwy przeszedł we flagowy "Invocation to Naamah", a potem w "To mega therion". Następnie zeszli ze sceny, wywołani przez fanów na bis zagrali delikatną "Lemurię". Później mimo nawoływań nie wyszli po raz drugi. Na scenie pojawiło się siedem osób. Chistopher we wspaniałym steampunkowym przebraniu, kapeluszu i okularach, Christian, który ostatnie takty Lemurii zagrał zębami na gitarze, to było szalone, oraz Linnea [pani współpracowała z Kamelotem kiedyś] ubrała wspaniałą suknię, bez ramion, czarny gorsem, który bez przerwy podciągał do góry, bo jej zjeżdżał, doskonale kontrastował z dołem sukni, który był biały tiulowy i długi aż do ziemi. Smuci jedynie brak "O Fortuna", który jakby się wydawało jest grany na każdym koncercie, no ale za to dostałem dawkę największych hitów, z ich najlepszych płyt, także nie narzekam, a jestem wręcz oczarowany, tym epickim przepychem. Po koncercie udało mi się zdobyć podpis Thomasa na bilecie. Zadowolony, niesamowite przeżycie, ale najlepsza chyba jednak Arkona.