Idei tego święta chyba nie trzeba przytaczać. Jako, że społeczeństwo europejskie podlega procesowi amerykanizacji, to nasiąkamy od nich wszystkim co mają. A to co nam prezentują jest niekoniecznie pierwszej świeżości. Halloween to zabawa w przebieranki, zabawa z duchami. Swoją drogą bardzo klimatyczne i [sic!] gotyckie święto. Pewnie przez wielu wyznawców Tarji czy Sharon będzie celebrowane. Ale, że Polska to Polska, zadeklarowanie chrześcijanie mają zamiar olać to święto. Ba, zadeklarowani ateiści mają zamiar olać to święto. Inne kulty mogę się domyślać, że także. Święto pogańskie, ale poganie pewnie także. Święto jest amerykańskie, i polskość ich chyba nigdy nie zaakceptuje, i to chyba główny powód.
Ja, nie odprawiam ani Dziadów, ani Halloween, mam swoją tradycję, która utarła się chyba jakoś 6 lat temu, może wcześniej, już nie pamiętam. W dzień kiedy tamci obchodzą Halloween, ja świętuję Helloween. Jako iż nie przepadam za heavy metalem, ani power metalem, ale jednak je czasem dopuszczam, to właśnie idealny moment. Cały jeden dzień w roku z klasyką gatunku, bez żadnych zboczeń w stronę popu, mroku, czy innych podgatunków. Czyste łojenie, czysty donośny wokal, patetyczne utwory, ku czci bohaterów, smoków, rycerzy i artefaktów.
W 2010 roku pojawiła się ich ostatnia płyta w Halloween, a tytuł jej - Siedmiu Grzeszników. O dziwo bardzo dobrze się przyjęła. Rok później był the best of, potem epka, a w tym roku kolejna epka, czy raczej singielek. Jak dla mnie klasycznie, to samo/ W przyszłym roku ma się pojawić nowy album. A ja słucham sobie obecnie pełnych albumów, staram się mieszać, nie chronologicznie.






