poniedziałek, 1 października 2012

Czarny korek

Niedawno miała miejsce premiera najnowszej płyty zespołu Skunk Anansie". Jako szczęśliwy posiadacz tego albumu, chciałem opisać swoje wrażenia. Zespół powrócił równo po dwóch latach. Poprzedni Wonderlustre był pełen przebojów, utworów, które dosyć długo się mnie trzymały. Co do starszej dyskografii to nie jestem specjalnie w temacie. Zespół powstało jakoś w latach 90. i jest spuścizną całego ruchu grunge. Wydali wówczas trzy bardzo dobre albumy. Słuchałem ich, ale jakoś bez przekonania. Ze starszych dokonań znam tylko the best of, a z niego mój ulubiony jest Because of You.Dosc mocno lansowany w esce rock.

Skunk Anansie gra bardzo przystępne, a przy tym bardzo melodyjne utworu. To jest ich siłą napędową - melodie i łatwość wpadania w ucho. Przy tym trochę rocka, choć nie ma jakiegoś tam łojenia, jest porządne granie. Graja rock, alternatywny rock, pop-rock - różnie to można nazywać. Znakiem szczególnym jest emocjonalny wokal i specyficzna barwa pani Skin, która jak potrzeba potrafi się wydrzeć, a jak potrzeba śpiewa delikatnie. Zresztą któż nie zna tej łysiny - kolejny element rozpoznawczy, ostra laska na wokalu, która nie do końca wygląda jak laska.

Niedawno byli w Polsce, promowali swoją najnowszą płytę. Jak do tej przesłuchałem jej kilka razy. Jak na razie bardziej podoba mi się poprzedniczka, więcej melodii złapałem. Tutaj produkt jest niby taki sam, tylko ta piosenkowość wydaje mi się jakby trochę mniejsza i uboższa. Ale i tak jest to jedna z lepszych produkcji tego roku. Zachwytu nie ma, na kolanach nie klęczę, ale jest porządnie. Najciekawsze momenty - Sad, sad, sad, Spit You Out, I Belive in You - czyli single, chociaż jest to taka płyta, że wszystkie utwory mogą być singlami. Płyta ląduje klimatem nieopodal Garbage, którzy również zachwycą koncertem i również uraczyli świat swoim piątym albumem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz