Szczęście, jak dym ucieka z człowieka
Delikatnie powoli
Niezauważenie
Kotłuje sie w kłębach
i znika
Pozostawiając gorzki smak rozpaczy na języku
i w myślach
W lesie powykręcanych myśli
zniszczonych
niegdysiejszym szczęściem
dojrzewa nadzieja
świetliście czerwonym zpachem
gnije, umiera
i z dymem odchodzi
Zaznać szczęścia raz w życiu
da się żyć dalej?
nigdy już nie czując tych ramion?
nie przeczesać palcami tych włosów?
zniszczony i opuszczony
W końcu sam dym odbija się
kwasem treści
i wyżera nową tkankę
Po szczęsiu nadchodzi nieszczęście
gorsze niż wcześniejsze czekanie
nigdy
nie zakochać się znów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz