niedziela, 17 stycznia 2016

Szczęście

Przez ciało przechodzi dreszcz.
Organizuje wszystkie synapsy,
Do jednego skurczu
Smutek ściska gardło
łzy wypływają spod powiek

Kolejny dreszcz,
śnię.
 Nie mogąc uciec.
Schwytany w objęcia bólu.

Delikatne muśnięcie jego ręki wytrąca z koszmaru
Na twarzy zaschnięte
wyżłobione kratery.
Szczypią oczy, szczypie serce.

Nie chcę go!
Niech odejdzie. 
Niech się nie patrzy w końcu.
Zabiję tę jego litość.

Szczęście!
Czemu odszedłeś?
Chcę zasnąć, wrócić do Ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz