wtorek, 14 sierpnia 2012

Kamień w lecie z kukurydzą

Po wydaniu TALITM ruszyli w trasę, drugi raz zawitali do Polski, tym razem w 2005 na Metal Hammer Festival. Pod koniec roku, w grudniu, wydali swoja siódmą płytę. Na której diametralnie zmienili swoje granie. Muzyka się stała bardziej industrialna, to wciąż KoRn, lecz już bez hip-hopu, bez ognia i emocji, jakie były wcześniej, bez wrzasku, bez hałasu, bez tego wszystkiego co wyróżniało ten zespół. Gdzieś w przeszłości oceniałem tą płytę i konkluzja jaka z tego wynikła to taka, że jako KoRn płyta jest słaba, ale jako płyta zupełnie innego zespołu jest bardzo dobra. Zapomniałem o tytule - See You on the Other Side. KoRn tym albumem zmienił wytwórnię, opuścił Immortal/Epic/Sony, a SYOTS nagrał dla Virgin.

Sony wciąż posiadając prawa do starych utworów, wypuściła na rynek Greatest Hits vol. 1 oraz Live & Rare. Spośród rarów pojawił się tam utwór Proud, One cover Metallicy, siedem utworów z koncertu i kilka innych, nic nowego w każdym razie. W grudniu 2006 zespół nagrał akustyczną płytę dla mtv z serii Unplugged. Jako ciekawostki we Freak on a Leash pojawiłą się wokalistka Evanescence Amy Lynn Lee, później to zaowocowało wspólną trasą. Utwór Creep z repertuaru Radiohead, oraz gościnny udział Roberta Smitha i zmiksowanie KoRn'owego Make me Bed i curowego In between days. Płyta została wydana w marcu 2007.

Również w 2007 roku, pod koniec lipca światło dzienne ujrzał kolejny studyjny album, nie doczekał się on tytułu. Różnie nazywany przez fanów, jako dwójka, albo bez nazwy, albo siódemka. Płyta w sumie nie przyniosła niczego ciekawego, kolejny zbiór utworów zespołu, które były raczej przeciętne, kilka łatwo wpadało w ucho reszta była ciężka. Chyba na tym albumie pojawił się najcięższy w karierze utwór Killing. Przynajmniej na mnie robi spore wrażenie.

Po tej płycie znów zmienili wytwórnię. Tym razem wziął pod skrzydła stary dobry pędziwiatr. A co do Sony, to co chwilę wypuszczają na rynek jakiś the best of zespołu. Współpraca z Pędziwiatrem przysporzyła w 2010 nową płytę. Triumfalny powrót do korzeni. Płyta nazwana  KoRn III: Remember Who You Are. Rzeczywiscie, ciężarem i melodyką płyta jest kontynuacja brzmień z pierwszych dwóch płyt, lecz trochę podkręcona. Jest tu zdecydowanie więcej hałasu, dźwięki są ostrzejsze i cięższe. Mniej w tym elektroniki, która była na niezatytułowanej a dużo więcej szczerego grania na żywych instrumentach, tak jak to było na początku. Również warstwa tekstowa nawiązuje do tamtych czasów.

Najnowsze - dziesiąte dzieło pochodzi z ubiegłego roku. Moim zdaniem jest to najlepsza płyta tamtego roku. KoRn znowu diametralnie zmienił styl, jednocześnie wciąż pozostając wiernym swojemu sposobowi grania. Zmiksowali swoje granie z dubstepem, efekt jest powalający. Jak na ironie te dwa różne światy doskonale ze sobą współgrają, żeby nie powiedzieć, że dubstep jest stworzony dla KoRn'a. Płyta wielkim zaskoczeniem się okazała, lecz furory w sprzedaży nie zrobiła, ale przykuła uwagę ludzi. To właśnie od nich zaczął się wielki szał na dubstep i Skrillexa, to oni są za to wszystko odpowiedzialni. i ja to kupuję!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz