niedziela, 19 sierpnia 2012

Mściciele

W marcu tego roku w kinach miała miejsce premiera filmu Avengers. Produkcja marvelowska. Jak zawsze przy takich filmach towarzyszy mu ścieżka dźwiękowa. Mówię na takie filmy, że zawsze mają genialną ścieżkę dźwiękową, a sam produkt jest slaby, głupi, wyssany z palca. Tak było ze Spidermanem, Matrixem i kilkudziesięcioma innymi, gdzie soundtracki były świetne, dobór rockowych wykonawców, zazwyczaj moje ulubione kapele. Przykład Daredevil - Evanescence - Bring me to Life i My Immortal.  Filmy natomiast do tych ścieżek dźwiękowych były słabymi produkcjami, albo raczej produkcja była wyśmienita, natomiast fabuła kulała, nudna, przewidywalna itd.

Tym razem jest niby podobnie. Grupa superbohaterów z różnych bajek ratuje świat - i cóż, uratuje go, to jest oczywiste. Fabuła jest przewidywalna do bólu, ale nie ma nudy. Superprodukcja, masa efektów specjalnych, po prostu film się nie może znudzić, jest czystą rozrywką, niesie dużo pozytywnych emocji - walka ze złem. Może to dziwnie zabrzmi, ale ja to kupuję. Obraz nie jest wybitny, realizacja jest wybitna.

Ale ja tu nie o filmie, bo niektórzy go jeszcze nie widzieli, ja o muzyce. Tym razem soundtrackiem jestem lekko zawiedziony. Całość nazywa się Avengers Assemble, Music from and Inspired by the Motion Picture. Całość promuje nowy utwór Soundgarden, panowie zeszli się po latach i to ich pierwszy owoc, pierwsze dziecko - Live to Rise

Jako drugi na płycie znajduje się Shinedown. Utwór I'm Alive znajduje się tylko na tej płycie, nie jest to ani singiel, ani kawałek z płyty. - podobnie było z Alicja w krainie czarów. Podobnie z trzecim kawałkiem, należącym do Rise Against Dirt and Roses. Wspomnę, że Rise Against byli w tym roku w Polsce na koncercie z cyklu Rock in Summer, [to co KoRn]. Z czwórką podobna sprawa, należy do Papa Roach kawałek - Even if I could. Następne trzy są mi w ogóle nieznane, może poza wokalistą Stone Temple Pilots. Ósemka to Bush, który również wraca po latach. Dziewiątka Evanescence, remiks kawałka New way to Bleed z ich ostatniej płyty. Dwunasty jest Five Finger Death Punch kapela grająca metalcore, grają cover Faith No More From out of Nowhere. Jako bonus załapali się Kasabian.

Co łączy te wszystkie utwory? Nic. Poza jednym. Ich twórcy wydali ostatnio płytę. Pełnometrażowy album, albo zamierzają to zrobić jak Papa Roach czy Soundgarden. Ale cóż często tak jest z takimi soundtrackami. Brakuje w zestawie AC/DC Shoot to Thrill , który został użyty w filmie. Był za to na ścieżce z Iron man 2, jako greatest hits of AC/DC. Podsumowując - ta płyta to ciekawostka, fani wyżej wymienionych zespołów mogą sobie kupić, dla tych kilku rarów, czy odrzutów z sesji, a na poważnie nie warto brać pod uwagę tej płyty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz