Dynie powróciły po latach z kolejną płytą. Z oryginalnego składu pozostał jedynie Billy Corgan, reszta zespołu gdzieś zniknęła po drodze. To właśnie Billy jest odpowiedzialny za stworzenie tego materiału. The Smashing Pumpkins powstało w 1988 roku, w Seattle. Właśnie przez ten fakt są często zaliczani do nurtu grunge - kolebki gatunku.Moim zdaniem zespół raczej nie gra gruge, gra swoja specyficzną odmianę alternatywnego rocka. Specyficzną, lekko depresyjną, trzymającą klimat i oczywiście pewien poziom. Jest ta muzyka lekko przesiąknięta nutą gotyku, jest w tym jakaś głębia i nostalgia.
Swoją pierwszą płytę wydali w 1991, która raczej nie podbiła list przebojów. Następna dwa lata później była Siamese Dream, z przebojem Today. Trzecia płyta moim zdaniem przynosi największe przeboje - mój ulubiony Bullet with the Butterfly Wings, 1979, Tonight, Tonight. Następnie wyszła Adore, a potem jeszcze w 2000 dwupłytówka. Tutaj kariera jakby się skończyła, dopiero w 2007 roku powrócili ze świeżym materiałem - Zeitgeist. W 2012 wydają Oceanię.
Najnowsza płyta nie przynosi rozczarowania ani wstydu zespołowi. Jest to zbiór bardzo dobrych utworów, bardzo dobrych, choć największa uwagę przykuwają te pierwsze, do piątego numeru. Są bardzo dobre, lecz na tej płycie nie ma przebojów. Album nie wchodzi od razu, wymaga trochę czasu i kilku przesłuchań więcej. Dynie powróciły w dobry stylu, choć to już nie jest ten sam zespół co dwadzieścia lat temu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz