środa, 10 czerwca 2026

Co jest martwe, nie może umrzeć

 9 czerwca 2026, Bring me the Horizon w Tauron Arenie. Supportują ich Knocked Loose. Koncerty rozpoczęły się punktualnie. Sala wyprzedana, na zewnątrz szaleje burza. My w środku nic nie wiemy, zachwyceni i oczarowani.

Knocked Loose jest mi znany mniej więcej od 2023 roku kiedy wydali A different Shade of Blue. Jednakże potraktowałem tę płytę jako ciekawostkę. Ostra, hardkorowa, nieprzystępna. W 2024 wydają You won't go before You're Supposed to, które już rozgaszcza się w moim serduszku. Ta surowość, ten ciężar i agresja to jest to czego w tamtym czasie potrzebowałem. Dodatkiem do tego jest urocza Poppy, która jak się okazuje ma wygar. Suffocate zostaje jednym z ulubionych utworów tego roku. Wracając do koncertu, tylko gdy pojawili się na scenie publiczność zaczęła szaleć, nie czekając na pierwsze dźwięki. Miałem to szczęście być w pogo z którego w porę uciekłem. Zostałbym zniszczony. Szybki koncert, szybkie utwory, szybka muzyka. Jak pięścią w twarz. I ten krzyż nad sceną.

Był tylko jeden support, przed wejściem na scenę BMTH puszczali piosenki Limp Bizkit Slipknot czy KoRN które śpiewała cała publika. Zaczęło się dziesięć minut wcześniej, ale tylko jakby teaser gry komputerowej w której braliśmy udział. Całość koncertu była oparta na teatrum, gdzie my jako gracze mamy jakąś tam misję. Fabuła gdzieś tam się spinała z tekstami piosenek, były nawet napisy po polsku. Nie do końca się nad tym skupiałem. BMTH weszli i uderzyli od razu Darkside oraz The House of Wolves. Niesamowita energia. Potem już było tylko gorzej Mantra, Happy Song i Teardrops. Chyba próbowali zmęczyć publiczność. Piosenki były przerywane krótkimi filmikami. Za zespołem stał wielki telebim, na początku byliśmy jakby w kościele, ale później witraże zostały rozbite. Fajny pomysł, doświadczyłem czegoś podobnego na Behemocie czy Nightwishu. Przy Kingslayerze na telebimie tańczyły niby trzy smoczyce, zupełnie jak Babymetal,  Na Antiviście zaproszono na scenę kogoś z tłumu i Stefan dał radę, całość stylizowana na karaoke. Pamiętam różowe serduszka konfetti na Can you feel my heart, urocze, chociaż niespotykane w metalu. Dość groteskowe, ale pasujące do całości. Albo film podsumowujący karierę zespołu przed Doomed, gdzie miedzy innymi pojawił się Chester. Ale ważna też była scena chyba z Brit Awards, gdzie Oli zdemolował stolik Coldplay grając Happy Song. Na koniec dostaliśmy Drown i Throne.

Podsumowując, niesamowite doświadczenie. Nigdy więcej na płytę na wyprzedany koncert. Bardzo dużo młodzieży BMTH pokazali, że wyprzedają całą halę, że mają wielu wiernych fanów w Polsce. Ale i nie tylko z Polsce, bardzo dużo ludzi było zza granicy i to nie tylko zza wschodniej granicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz