W mojej głowie zagościła ostatnio czwarta płyta zespołu. Nie wiem czy najulubieńsza, ale chyba nie, najlepszą jest pierwsza Kalpa Taru. Czwarta nosi tytuł Floe. Płyta ukazała się w 2000 roku, w barwach Metal Mindu, jak zresztą wszystkie inne dzieła Moonlight.
Jak pisałem Moonlight początkowo grał gotycki metal, później od tego odchodził i właśnie początki tego były na poprzedniej Inermis, tutaj jest tylko kontynuacja. Oczywiście wciąż jest to grupa rockowa, ale grają delikatniej. Maja Konarska wciąż potrafi się wydrzeć, ale też potrafi zaśpiewać bardziej onirycznie. Zresztą jej wokal ma bardzo duże spektrum co bardzo ładnie pokazuje na tej płycie.
Album zaczyna się od Tabu - mocne uderzenie na początek. Potem Lekarstwo na sen i trójka, najbardziej rozpoznawalny utwór grupy List z raju. Pieśń miłosna, w której podmiot zwraca się do przyjaciela, że raju nie ma już. Jeden z najpiękniejszych utworów. Potem dosyć perwersyjny tekst do Tańca ze śmiercią, tekst stworzony jakby był erotykiem Już mnie nie całuj i już mnie nie dotykaj (...) jutro mnie znowu weźmiesz jak chcesz - inwokacja do pani śmierć. Następnie wolniejsze fragmenty Meren Re (Akt ostatni) oraz Meren Re (Dobranoc). Tego pierwszego jakoś nie lubię, natomiast drugi jest moją ulubioną balladą. Siódemka nie posiada tytułu, jest to wokalna wariacja Majki. Obsesja typowy utwór Moonlight. Shadizar mimo, że ballada, to jednak Majka się w nim bardzo mocno wydziera. Przedostatni Kiedy myśli mi oddasz doskonale kontrastuje z poprzednim ostrzejszym utworem. Na koniec rockowy wykop - Kochanka, po której następuje cisza i jeszcze pod sam koniec płyty słychać akustyczne Nic w życiu nie zdarza się przypadkiem.Sam siebie nabrałem tą płytą. Słuchałem jej dosyć intensywnie wczoraj i dziś, ale utwór, który za mną chodził i który mi się śnił po nocy nosi tytuł Flos i wcale nie znajduje się na płycie Floe, tylko na Inermis. Ale i tak się ciesze, że powróciłem do Moonlighta, gdyż jak ich ostatnio słuchałem to mnie nudził. Potrzebowałem chwilę odpoczynku.
Chciałbym, żeby ten zespół powrócił, chociaż na jedną trasę koncertową. Ale niestety, jak to Majka podkreślała w każdym wywiadzie formuła Moonlight już się dawno wyczerpała. Szkoda, moim zdaniem to najważniejsza polska gotycka kapela. Dużo bardziej wolę ich niż Closterkeller, czy Artrosis, w sumie byli pierwsi.
A co do samej płyty, nie jestem w stanie się zdecydować, która jest moją ulubioną, a która nie. Kalpa Taru, była pierwsza i znam ją na pamięć. Meren Re jest jakby jej rozwinięciem. Inermis brzmi dojrzalej, a potem jeszcze Floe, gdzie powoli uchodzą od gotyckiego metalu. Yaishi i Candra wydaje się w ich dyskografii najspokojniejsze, mimo, że są na nich również mocne fragmenty, to chyba te dwie lubię najmniej. Potem Audio 136 diametralna zmiana stylu, ale są wycieczki w stronę nawet nu-metalu. Downwords wydaje mi się najbardziej spójną i nudną płytą, nie wiem, nie lubię jej, męczy mnie, ale mimo to potrafię jej słuchać. Integrated in the System of Guilt ostatnia płyta, ciężka i mroczna, ciężka bardziej klimatem niż dźwiękami, bo dźwiękami jest to mroczny trip hop, gdzieś w stronę Massive Attack. Po drodze gdzieś jeszcze była reedycja dema nazwana po prostu Moonlight, która mimo wszystko też jest dobrym albumem.
List z raju:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz