Nie spodobało się. Ale od początku. Zespół ma na koncie tylko cztery płyty, ja znam dwie ostatnie. Pochodzą z Norwegii, powstali na początku lat 90. tworząc siermiężny doom metal, później podobnie jak inne ciężko grające kapele złagodzili swoje brzmienie. Jako pierwsi postawili wokalistkę za mikrofonem, w tym wyprzedzili The Gathering. Brzmienie łagodniało w stronę alternatywnego rocka, eksperymentów, ambientu, a nawet trip-hopu.
Porównanie do wspomnianego The Gathering jest jak najbardziej trafne. Gdyż muzyka się bardzo nie różni, również jest to specyficzne atmosferyczne granie, jedynie bez tego specyficznego onirycznego wokalu. In This Room najbardziej przypomina TG, z czasów Souvenirs, delikatny atmosferyczny rock.Płyta, której ostatnio słuchałem, jest ostatnią w dyskografii już z inną wokalistką, została wydana w 2002 roku. Niestety nie podeszła, jest to coś w rodzaju ambientu, trip-hopu, mocno eksperymentalne. Jak dla mnie ciężkie w odbiorze i chyba zbyt ciężkie. Jak to kiedyś pisałem jestem zbyt mainstremowy na niektóre dźwięki. Ale jeśli ktoś lubi symfonie smutku to polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz