Zainspirowany konkurencyjnym blogiem, chciałem krótko się zastanowić nad zjawiskiem "ambitny pop". Najpierw sam pop - czym jest?. Muzyką, nastawioną głównie na to, by dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, pop - skrót od popularny. Dźwięki, które maja się podobać milionom. Często osiągany ten cel jest za pomocą tanich chwytów marketingowych - ergo - cycki, dużo cycków w teledyskach, bo to się sprzeda. A czym będzie ambitny pop? Zaprzeczeniem. Ambitny, moim zdaniem to nastawiony na piękno dźwięków, na piękno głosu, na tekst piosenki, na przesłanie.
Kilka gwiazd. Konkurencyjny blog wspomniał o Madonnie. Ambitne? Raczej nie. Cycki? Owszem! Mnóstwo skandali obyczajowych w początkowym stadium istnienia. Na piękno nastawione moim zdaniem dopiero na Ray of Light. Sukces Spowiedzi na podłodze? Raczej zabieg marketingowy, podobnie współpraca z Timbalandem.
Britney? Idealny przykład zabiegów państwa od zarządzania - zwłaszcza dwie pierwsze płyty. Podobną gwiazdą, moim zdaniem jest Kelly Clarkson - choć ta, ma już niesamowity głos i dobre teksty, czasami.
Lady Gaga - ta postać na wskroś kontrowersyjna. Jej piosenki miewają przesłanie, ale bywają o niczym. Są kontrowersyjne teledyski przykuwające uwagę. Jednoznaczna ocena jest trudna.
Myśląc nad ambitnym popem, mam na myśli śp. Whitney, czy może Tinę, po części trochę Mickaela. Amy? Bo ja wiem? Skandal za skandalem. Na pewno Duffy, jej niesamowity głos. Później Adele. I pani, która chciała dużo ugrać na sposobie śpiewu dwóch poprzednich - Lana del Rey, i dużo ugrała, sztuczna, fałszywa, sprzedała się w milionach. O Kryśce Agilerze, nawet chyba nie warto wspominać, doskonały głos, produkt powinien być doskonały, ale i nawet seksowne opakowanie nie pomaga się sprzedać. P!nk - lekko rockowa, też jest jakimś tam fast foodem, ale robi to z klasą, i to co robi się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz